niedziela, 1 lipca 2012

Parzenice w akcji

Obiecane na Facebooku zdjęcia Julka w parzenicach "w akcji" czyli na ślubie Chrzestnej Moniki i wujka Grześka. Noworzeńcom, którzy właśnie odlatują w podróż poślubną, życzymy dużo szczęścia i miłości.



a tutaj nawet mamy bransoletka się załapała ;) Za zdjęcia dziękujemy Tomkowi :)



A za kilka dni kolczyki w pięknych, soczystych kolorach :)

czwartek, 21 czerwca 2012

broszka... różowa oczywiście



Kończąc serię różowo-czarną powstała broszka. W centrum tzw. akrylowy kamyk w otoczeniu koralików toho i plastikowych.



piątek, 15 czerwca 2012

różowa bransoleta



Po różowych kolczykach kontynuuję temat zestawienia mocnego różu z czernią. Wczoraj skończyłam bransoletę, a w planach jeśli zdążę jeszcze mam broszkę. Sutasz różowy, czarnyh, akrylowe kamyki do naszywania, koraliki toho. Częściowo podszyta czarnym filcem. Mocno nieidealna, ale na poprawki nie mam już czasu.



i w zestawie z kolczykami:





środa, 6 czerwca 2012

Parzenica c.d.



Część druga z parzenicami w roli głównej i ostatnia :) Skończyłam ozdobne hafty na spodnie dla Julka, jeszcze nie przyszyte, ale na to jest jeszcze czas.



środa, 30 maja 2012

Ostro - różowo



Po wymęczonej parzenicy te kolczyki poszły mi jak z bicza - same się szyły, może też dlatego że ich pomysł był gotowy od dawna. Może widać, może nie widać, różowy sutasz jest kiepskiej jakości, luźno tkany, trochę "gąbczasty", łatwo się nitki rozwarstwiają, ale kolczyki będą raczej jednorazowe więc "oblecą". Uszyte z sutaszu różowego i czarnego z akrylowym "kamieniem", plastkikowymi i szklanymi koralikami. Pierwszy raz zrobiłam też kolczyki na sztyftach, zobaczymy jak się sprawdzą w noszeniu i w tańcach.
Jak skończę temat parzenicy będzie do kolczyków bransoletka.







czwartek, 24 maja 2012

Parzenica


Gdzie byłam (co szyłam) jak mnie nie było? Oto dzieło :D - parzenica. Nie jest to pomysł sam sobie, ale "sztuka" zupełnie użytkowa - mamy w rodzinie ślub i wesele, a nasz najmłodszy (rodowity Zakopiańczyk) wystąpi w stylizowanym stroju, który dzielnie dzierga mama. Przyznam, że nie mam wielkiej chęci do tej parzenicy, może dlatego że wychodzi "koślawo" i mocno nie idealnie, ale skończyć muszę, znaczy jestem na półmetku. Parzenica powstała z samych sznurków sutaszu w kolorach: czarnym, czerwonym i zielonym.



Pochwalę się oczywiście rezultatem finalnym, ale póki co robię sobie przerwę od parzenicy i uciekam w kolczyki :)

I co sądzicie o sutaszowej parzenicy?

poniedziałek, 7 maja 2012

wiosenne wrzosy


Kolczyki powstały na Podkarpaciu i już go nie opuściły. Spodobało mi się połączenie fioletu z zielenią i wyszperałam w swoich sznurkach połączenie takiego ciemniejszego wrzosu z bladą zielenią, uzupełnione beżem - pastelowo, wiosennie, wrzosowo. Koraliki szklane, toho, plastikowe perełki. Całość jest duża, choć lekka, podszyte są fioletowym filcem. Mam nadzieję że sie spodobają i będą się dobrze nosiły, a jak nie - uszyjemy nowe, inne ;)

piątek, 20 kwietnia 2012

zielono, zielono, zielono mi


Niewątpliwie naj... większe kolczyki jakie do tej pory uszyłam. Sama była zaskoczona w trakcie szycia jak rosły mi w rękach :D Pierwszy raz też użyłam skręcanego sznureczka (jutro lecę po kolejne metry!) Koraliki szklane i plastikowe, sutasz zielony, granatowy i niebieski. Co do sutaszu niebieskiego to jest on innego producenta niż Pega jest też znacznie gorszej jakości, a to w jakim stanie do mnie przyszedł (zamówiony przez Internet) to już w ogóle brak słów. Długo leżał nie ruszony, był okropnie wygnieciony, poskręcany i wydawało mi się że może służyć tylko Julkowi do zabawy, ale ponieważ kolorystycznie bardzo mi odpowiadał, więc chwyciłam żelazko i... udało się go doprowadzić do bardzo zadowalającego stanu. Aż żałuję że nie zrobiłam zdjęcia jak wyglądał przed prasowaniem, bo naprawdę trudno uwierzyć że tak miło wszył się w te kolczyki. A co do ich zieloności... miały być zielone, ale tek wkręciłam się w dodawanie granatu i niebieskości, że moją zieleń nieco zdominowały ;)





sobota, 14 kwietnia 2012

we mgle


Wisior / zawieszka dla Mamy. Z założenia ma być noszony na krótkim łańcuszku, więc nie jest zbyt duży. Użyłam szarego, srebrnego, czarnego i dla koloru - turkusowego sutaszu. Koraliki plastikowe i centralna pastylka to jakby muszla zatopiona w szkle. Całość od spodu podszyta
jest szarym filcem.


wtorek, 27 marca 2012

Turkusowa bransoleta



Moja pierwsza bransoleta ukończona! Pomysł jako komplet do turkusowych kolczyków. Uszyte z sutaszu turkusowego, jasno zielonego i beżowego. Koraliki plstikowe, zapięcie metalowe.